Kuena Forum

Welcome, Guest

Welcome to the Kunena forum!

Tell us and our members who you are, what you like and why you became a member of this site.
We welcome all new members and hope to see you around a lot!

TOPIC: Cradle do pobrania pelna wersja

Cradle do pobrania pelna wersja 2 years 3 months ago #47

  • merribaier89615's Avatar
  • merribaier89615






















Call of [empty] Juarez: Gunslinger to shooter polskiego studia Techland znanego z poprzednich odsłon tego cyklu, a także gier z serii Dead Island. Poprzednie części były bardzo dobrymi produktami; zarówno pierwsza Call of Juarez, jak i druga Call of Juarez: Więzy krwi pokazały, że dobre gry o Dzikim Zachodzie nie skończyły się na takich tytułach jak Gun czy Red Dead Redemption. Niestety, twórcy kolejnej rozpoznawalnej polskiej marki zdecydowali się na przeniesienie następnej odsłony w nowoczesne czasy. Fala krytyki spłynęła na nich zarówno od recenzentów, jak i graczy. Najnowsza część na szczęście wraca znów tam, gdzie jej miejsce, czyli na Dziki Zachód. Poprzednie [empty] większe polskie gry mające premierę w tym roku nie powaliły na kolana, Sniper: Ghost Warrior 2 był co najwyżej średni, a Dead Island: Riptide minimalnie lepszy. Czy Call of Juarez: Gunslinger to najlepsza tegoroczna polska gra? Fabuła nie nawiązuje do poprzednich części, choć spostrzegawczy gracz zauważy pewną niewielką wzmiankę o bohaterze z poprzednich odsłon, którym był Ray McCall. Tym razem naszym protagonistą jest Silas Greaves - łowca nagród w średnim wieku. Pojawia się w pewnym miasteczku [empty] na Dzikim Zachodzie i zagląda do jednego z salonów (nie przypadkiem), by przy butelce whisky przypomnieć sobie swoją historię. Przy kompanach do butelki opowiada on swoje wydarzenia oraz to, z jakimi legendami Dzikiego Zachodu musiał się zmierzyć (jest ich naprawdę co nie miara). Takie postacie jak Billy Kid, Jesse James czy bracia Dalton są bardzo znane w popkulturze. Cała historia opowiedziana jest na podstawie retrospekcji z [empty] ciekawym sposobem narracji głównego bohatera nadającym fabule formę opowiadania. Fabuła była zawsze dobrą stroną tej serii i nie inaczej jest w tej części. Choć wydaję się ona na początku przewidywalna, to jednak sposób jej zaprezentowania sprawia, że ciężko oderwać się od ekranu aż do końca. Rozgrywka w Call of Juarez: Gunslinger to połączenie klasycznego shootera pierwszoosobowego z funkcjami znanymi z gier RPG. Mamy trzy drzewka rozwoju naszej postaci desperado, traper i łowca każde z nich może rozwijać w dowolny sposób. Desperado to specjalista od dwóch rewolwerów kładący nacisk na grę w półdystansie, łowca daje możliwość walki na dużych odległościach i wyposażony jest w karabin, natomiast traper pozwala na konfrontacje z bliska, a jego siłą jest strzelba. Każdą z umiejętności zdobywamy po uzyskaniu pewnej ilości punktów i wbiciu poziomu. Punkty doświadczenia otrzymujemy [empty] za eliminację wrogów i niszczenie otoczenia oraz odnajdywanie znajdziek. Anihilacja oponentów odbywa się za pomocą niezbyt okazałego arsenału: karabin, strzelba, rewolwery i dynamit, ale nie ma się co dziwić - takie czasy. Nie zabrakło także znanego z poprzednich części trybu koncentracji, który pozwala na spowolnienie czasu i eliminacje kilku wrogów. Wrócił także tryb pojedynku, który jest nieodzowną częścią dzikiego zachodu. Został on zmodyfikowany o opcję skupienia wymagającą od nas trzymanie wroga na muszce oraz szybkości związanej z szybkim wyciągnięciem broni. Niezbyt przypadły mi te modyfikacje do gustu, ale pojedynki z takimi [empty] sławami jak Jesse James czy Butch Cassidy to coś niezapomnianego. Tym razem nie zdecydowano się na tryb multiplayer i myślę że dzięki temu otrzymaliśmy lepszą rozgrywkę w trybie opowieści. Rozgrywka jaką otrzymaliśmy jest bardzo dobra. Dzięki ziarnom prawdy oraz soczystym strzelaninom mamy niezłe połączenie rozrywki z lekcją historii. Graficznie Call of Juarez: Gunslinger prezentuje się podobnie do gry Borderlands. Wszystko dzięki technice zwanej Cell-Shending [empty] która nadaje komiksowego wyglądu. Gra działa na silniku graficznym Chrome Engine 5, który był już używany w tym roku na przykład w [empty] Dead Island: Riptide. Począwszy od lokacji, a kończąc na przerywnikach filmowych wszystko jest w komiksowym stylu co nadaje grze charakterystycznego klimatu. Nie [empty] można także nic zarzucić oprawie dźwiękowej, oryginalny dubbing jest rewelacyjny, [empty] a głos głównego bohatera sprawia, że snute przez niego opowieści są nad wyraz przyjemne dla ucha. Dobrze brzmią również odgłosy broni i naszych wrogów, a muzyka sprawia, że klimat dzikiego zachodu jest wręcz namacalny. Bez wątpienia sam Ennio Morricone pochwaliłby soundtrack stworzony na potrzeby tej produkcji. Podsumowując, nową odsłonę gry z serii Call of Juarez trzeba powiedzieć jasno, że powróciła ona tam, gdzie jej miejsce i zrobiła to w wielkim stylu. Gra ociera się o arcydzieło dzięki znakomicie zaprezentowanej historii z kilkoma zakończeniami i charakterystycznymi postaciami, oprawie audio-wizualnej, która idealnie wpasowuje się w ten świat gry i nadaje jej niepowtarzalnego klimatu oraz pierwszorzędnej rozgrywce. Co mogło wypaść lepiej? Na pewno bardziej dopracowane pojedynki i kilka błędów technicznych, ale to naprawdę nic w porównaniu z ogromem zalet. Call of Juarez: Gunslinger to złoto we wciąż nie wyeksploatowanym świecie dzikiego zachodu. Gra, która sprawia, że jestem dumny z bycia Polakiem, a to jest bezcenne. Polecam.
The administrator has disabled public write access.
Time to create page: 0.166 seconds